Malenkowicz

Przerwa na papierosa

Tegoroczne Lato było wyjątkowo chłodne. Holenderska pogoda słynęła z szarości i wiatru, ale w tym roku chyba postanowiła iść na rekord.

Lily usiadła na schodach kamienicy, odór kocich odchodów zmusił ją do zejścia 2 schodki niżej. Stara Betty znowu wypuściła koty na zewnątrz i o nich zapomniała. Zawsze, kiedy to się działo całe schody były uwalone. Z jakiś powodów Koty mając cały świat do wyboru wolały wypróżniać się właśnie na schodach… Wzdychnęła. Coś łamało ją w kręgosłupie, złapała się za lędźwie i strzeliła kręgosłupem. Rozejrzała się i wyciągnęła z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę.
„A pieprzę” syknęła pod nosem. Wiatr nie dawał jej odpalić. Zarzuciła kurtkę na głowę i odwróciła się w stronę ceglanej barierki.


Udało się.
Zaciągnęła się porządnie, odchyliła głowę do góry. Dym rozchodził się po jej płucach. Poczuła kopa i po chwili wypuściła dym. Ręką odgarnęła bujne rude loki.Życie ssało. Ale nie w pozytywnym sensie. Jego umiejętności Lily oceniała na mocne 3/10. Niby jest to przyjemność, której pożądasz, ale za dużo ugryzień, za mało siły ciągu, zero pasji i kiedy już myślisz, że czas na długo oczekiwany finisz, przestaje i mówi ci że się zmęczyło i potrzebuje chwili. Z lewej kieszeni wyjęła telefon. Odpaliła swoją ulubioną grę. Jej jedyne miejsce, gdzie była kimś. Szefowa Gildii! Szycha! Jedno trzeba było jej przyznać. Miała gadane. Dla swoich kompanów potrafiła ugrać każdy deal, wszystko załatwić, ugłaskać. Jakimś cudem te umiejętności nie chciały się przełożyć na realne życie.

Rozmowa o pracę?
Na ostatniej tak się spociła z nerwów, że jej loki zmieniły się w Afro a recepcjonistka zasugerowała by następnym razem wzięła prysznic przed przyjściem na rozmowę i życzyła jej „powodzenia. Przyda ci się!”. Co z tego, że ostatni tydzień przygotowywała się do niej, ćwiczyła przemowy przed lustrem, opracowywała każdy możliwy scenariusz, nie spała po nocach. W najważniejszym momencie zawsze palnęła jakąś głupotę po czym wszystko się sypało i kończyła bez pracy. Zawsze był plan B ale czy zostanie prostytutką w wieku 45 lat było w ogóle wykonalne?

Randki?
Już nie stroiła się w szykowne kreacje przed nimi.
W tym wieku wszyscy mieli już wyrobiony bagaż doświadczeń zbyt duży by ukryć go przed światem.
Wszystkie stresy i nerwy, przygotowania, spełzały na niczym, gdy okazywało się, że zdjęcia amanta z internetu były -delikatnie mówiąc- nie pierwszej świeżości (drugiej i trzeciej też często nie), większość okazywała się desperatami, kilku próbowało ją orąbać na kasę albo wrobić w związek by przejęła część ich zobowiązań finansowych.
Dziś już chadza na nie raczej tylko po to by zobaczyć jaki tym razem typ desperata się nią zainteresował.
Wmawiała sobie, że to jej pasuje. Że nie jest źle. Oszukiwała jednak samą siebie. Każdy chce być kochany! I (prawie) każdy zasługuje na odrobinę czułości.

Zgasiła kiepa o murek i odpaliła drugiego papierosa.

Papierosy stały się jej ucieczką. Nigdy nie miała odwagi zranić swojego ciała choć żyletka kusiła.
Papieros zabijał powoli. Pasowało jej to. Świadomość że to jest szkodliwe dawała pewną ulgę w bólu.
Pomimo dwudziestu lat doświadczenia w nałogu konsekwencje nie nadchodziły.

Dzisiaj wstała później niż zwykle. Ulica była spokojna, wszyscy w pracy, pojedyncze samochody stały na ulicy, ruch prawie żaden… Te same twarze, te same historie każdego dnia… Oparła ramiona na kolanach i spuściła głowę. Paliła chwilę wpatrzona w podłogę. Z dzikiego transu wyrwał ją nieznajomy, męski głos. „Masz może pożyczyć zapalniczkę?”

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze