Malenkowicz

Bialo-czerwona bajka

Za siedmioma górami, za siedmioma uniami była sobie magiczna kraina zwana Polską.
I w tej krainie, jak w każdej baśni, działy się rzeczy niestworzone.
Choć było bezpiecznie, to wszyscy się bali!
A czegóż się bali?
Wszystkiego się bali!

Czytaj dalej...

Mrok

Na dnie serca ukryty mrok
Nie daje pozbyć się moich trosk
Osusza nadzieje, że wróci on
Że tak na prawdę, jest tuż o krok

Miłości krzew nadaje ton
Ogrodu mego z nim słodka woń
Bez grzechu chowany szczęśliwy on
Umiera obdarty z owoców w noc

Czytaj dalej...

Bez Nazwy

Osaczony,
W sieci kłamstw utkanej tak,
By z worków nie powychodziły szydła,
W górę wzbiłem się niczym ptak,
A potem obcieli mi skrzydła,

Znienawidzony,
Przez wszystkich, nawet Ciebie,
Skończył się mój czas,
Miałem poczuć się jak w niebie,
A spadłem jak ciężki głaz,

Naznaczony,
Przez życie i los,
Idąc swoją własną drogą,
Co chwila w plecy mocny cios,
To on jest moją trwogą,

Niebezpieczny,
Taki będę,
Broniąc resztek mej godności,
O świcie słońca tam przybędę,
Oczekując gościnności

Naiwny,
Taki byłem,
Marnym synem zaufania,
Tym cię kiedyś obdarzyłem,
Dziś są nieme me błagania,

Przegrany,
Taki jestem,
Teraz moje usta bluźnią,
Chcąc się zmienić jednym gestem,
Lecz na to jest już za późno